Na wiosnę z brzozy woda zdrowia doda, a dokładniej chodzi o oskołę, jaskułę, jaskołę (na Sejneńszczyźnie) Kto to nazwał sokiem - nie wiem, dla mnie wygląda i smakuje jak lekko osłodzona woda. Ta z gałązek wyżej jest krystalicznie czysta, a spuszczona z dolnej części pnia lekko mętna, ale ta i ta zawiera w sobie najlepsze prozdrowotne składniki jakie może wydać z siebie ziemia - dla naszego organizmu bezcenne, zwłaszcza teraz (czytaj - internet całą prawdę ci powie)
Niewielki przydomowy zagajnik brzozowy o tej porze roku zamienia się w źródełko dla zdrowia. Przy obecnej pogodzie kropelki ze ściętych gałązek wprost do butelki toczą się powoli, ale juz za chwilę, kiedy zrobi się trochę cieplej to krople zamienią się w strumyczek. Dziś po porannym przymrozku zbierałem oskołę z lodem, oczywiście podśpiewując Krzysztofa Daukszewicza: "Tyle nam zostało, co nam nakapało..." :)
Pozdrawiam z brzozowego zagajnika przy Słonecznym Stoku - wasze zdrowie :)