Przyprowadziła ją do nas nasza przyjaciółka Marta - mówi, że pracowita, itd..., i że, chce do recepcji. Prezencja niczego sobie, płaszczyk mini, sympatyczna :) No dobrze, ale nie tak od razu do recepcji, a miesiąc próbny? Po dyskusji ustalono, że wstępnie będzie witać gości i przypilnować ogrodu przed "zającami". Ale już się zaczyna, bo coś przebąkuje o partnerze - przy zatrudnianiu nic nie mówiła, że jest związana... Aha, jak na "wielką damę" przystało już zaczyna stoić fochy, prosi by nie nazywać ją strachem, ale nie mówi też jak się do niej zwracać. Pomożecie ją jakoś nazwać? :)