Chwilę to trwało zanim dotarły "twarde dowody" na to, że jestem (jak to określiła moja żona Maja) już nie tylko "półkockim" artystą fotografem (fotografikiem). Przyznam, że to przyjemne uczucie - takie wyróżnienie. Ale wszystko co miłe szybko się kończy, zostało podpisać legitymację i do dzieła...
Pozdrawiam artystycznie i słonecznie z Półkotów :)
Trochę więcej TU