Wekeendowy wypad poza miasto? Czy warto pokonać ponad 300 km by móc wspomnieć nie tak dawny wakacyjny pobyt? Warto, tym bardziej, że pogoda dopisała i inne przyjemności mniej lub bardziej też. Grzyby w lesie jeszcze nie urosły, ale ryby w jeziorze cierpliwie czekały :).
Starsi tym razem mieli małego pecha, branie było, ale ryba (musiała być bardzo duża) dała się doholować tylko na trzy metry do kładki. Nie wytrzymała żyłka - sztuka była, ale się zmyła :) Filip najmłodszy z czwórki (oprócz czworonoga Ola) okazał się bohaterem i wykosił konkurencję jak nic. Półkilogramowa krasnopiórka była ozdobą wędkarskiego trofeum. Reszta uczestników "wypadu" zadowoliła się spacerem po wodzie i polnej drodze. Po wszystkich twarzach widzieliśmy, że warto było, a dla nas było bardzo miło Was ponownie zobaczyć. Pozdrawiamy serdecznie.
Maja i Krzysztof