Tytuł może taki trochę future - fantastic, ale teraz przy tej pogodowej bryndzy, nic tylko marzyć. Nie było ani babiego lata, ani normalnej jesieni - takiej jaka kiedyś była naturalnym prawem przyrody... Nic, tylko pada, wieje i zimno okrutne, a u nas od jeziora to pi...p :) jak w kieleckim.
Roboty jest po same uszy, bo do lata powiedzmy jest jeszcze dużo czasu, ale tak naprawdę, jeśli się ma jakieś plany - to czasu jest jak na lekarstwo... Maja cudem uporała się z warzywkami w ogrodzie, ale nad brzegiem jeziora totalnie jeszcze "lato" i cały sprzęt pływający czeka na pierwszy śnieg. No, ale może pomorze przed wszystkimi świętymi rodzinka - znaczy w kupie siła :) Trochę narzekania nie zaszkodzi, to takie nasze - polskie :) Jednak nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, bo trudniej jest znaleźć wymówkę i trzeba wybrać się do dentysty, wyleczyć przeziębienie, bo Mai ostatnio szalik przestał już pomagać, teraz popijając herbatki z miodem wygrzewa się z kotami przy kominku :) A co do kotów, to te nienajedzone futrzaki starają się grupowo kontrolować każde otwarcie lodówki :) Taka wstrętna pogoda nie szprzyja też wyprawom do lasu ani po drzewo, ani na grzyby, których i tak już raczej nie ma - słyszeliśmy ostatnio tylko o końcówce opieniek i pojawiających się sporadycznie boczniakach. Zimno i deszcz za oknem sprzyja za to rozwojowi marzeń, ostatnio oglądaliśmy Cejrowskiego, jak zachęcał do emigracji w czas zimowych polskich miesięcy w portugalskie klimaty - podobno jest tam "znośnie tanio" i bardzo ciepło :) Hmmm, może jeszcze za tego życia zdążymy, Maja zastanawiała się nawet, czy ten portugalski to trudny język :) A tym czasem z braku nowych podróży Makłowicza, zamiast oglądania papki telewizynej czasami oglądamy i polecamy też wszystkim jesienno - zimowym zmarzlakom kanały Yotubowe, gdzie inni (może bardziej odważni) zamienili marzenia w realny świat i w tej chwili czasowo, lub na dużej zażywają ciepłych klimatów i snują filmowe opowieści podobne naszym marzeniom. Co prawda za oknem ciągle jeszcze pada, ale, ale... nie do wiary, już na horyzocie wśród rozstępów chmur widac niebieski firnament - myślimy, że warto jest czasami trochę ponarzekać, czy nawet pofantazjować :) Pozdrawiamy jak zwykle słonecznie.