Pamiętam święta z lat dzieciństwa, młodzieńczych i te nie tak odległe, już bez osób do nie dawna jeszcze obecnych przy wigilijnym stole. Pamiętam bliskich, z którymi chodziłem do półkockiego lasku po choinkę, by trochę później pójść po nią samemu, a teraz już jako towarzysz.
Nie wyobrażam sobie świąt bez dzrzewka prosto z naszego chwojniaka, dlatego moich młodszych domowników już od teraz uczę tej wielkiej przedświątecznej przyjemnośći. Dla mnie to niemal jak magiczny rytuał. Prawdziwych przyjemności trzeba się nauczyć raz na całe życie, by później wszystko inne było tylko namiastką. Tylko takie - świeżo ścięte drzewko najpiękniej wygląda i pachnie na świecie. Od wielu lat przekonaliśmy się do drzewka sosnowego - polnej samosiejki - u nas zwanej karłową sosną, która ma najwięcej żywicy, najdłużej pachnie, jest bardzo rozłożysta, do końca trzyma fason i igiełki. Właśnie ta dziko rosnąca sosenka dlatego, że najbardziej ze wszystkich drzew zmaga się z wiatrami losu jest tak rozłożyście piękna. Na te świeta wyrosła nam wysoka, wysoka pod sam sufit.
Posłuchajcie dwóch pięknych, świątecznie brzmiących utworów Czerwonych Gitar, wybierzcie się z nami po choinkę do lasu i wspólnie ją odświętnie ustrojmy.
Wszytkim naszym kochanym gościom i znajomym na te Święta Bożego Narodzenia życzymy wspaniałych smaków, zapachów i zdrowia.
Marianna i Krzysztof Palewicz