Jaka jest ta nasza suwalska zima? Słynna, bo przez poprzednie dekady dając się nam we znaki wyrobiła sobie rozpoznawalną markę na całą Polskę. Dziś pozostała już w zasadzie tylko mroźna marka. Nawet w styczniu czy lutym kontynentalne mroźne rosyjskie powietrze, czy opady śniegu ze Skandynawii nie są nas w stanie już pokonać. Zresztą, co to za mrozy i śnieżyce...
Dzisiaj po 14 stopniowym nocnym mrozie poddało się nasze jezioro. Zima co prawda musi się trochę bardziej postarać w stosunku do naszego Berżnika niż do innych wód, bo u nas jest nawet spory głęboczek - tylko, lub aż 44 metry. Mówię aż, bo niektórych pływających latem ta informacja podana na środku jeziora trochę mrozi... Dziś tafla jeziora oddała się mrozowi w całości. Jeszcze wczoraj tak nie było - zobaczycie to na zdjęciach. Przygotowując wczoraj przerębel dla korzystających z sauny, nie mogliśmy jeszcze stąpać po lodzie, rąbaliśmy lód z kładki, bo stąpanie po 2 centymetrowej warstewce jest tylko dla morsów. W Bieszczadach i całe południe zasypało śniegiem na amen, a u nas nieco powyżej kostek. Zresztą my się śniegu nie boimy, bo gminy dbają o przejazdy dla autobusów szkolnych, a jak gminy sobie nie radzą, to mamy chłopów z ciężkimi traktorami co radzą sobie ze śniegiem lepiej niż z ASF. Co prawda nie jest droga wymieciona do czysta, ale i dobrze bo można pojeździć sobie na saniach, czy nartach a nie tylko samochodami. To nie jest pochwała zimy z naszej strony, bo wolimy tak jak nasze koty obserwować ją z okna, ale cieplej nam się robi kiedy myślimy o Hiszpanii czy Grecji, gdzie śnieg coraz częściej przykrywa pomarańcze a w domu tylko 10 stopni na plusie, bo nie tylko brakuje im drzewa do opału, ale i pieca w chałupie. W domku przy kominku popatrzeć na biel za oknem jest przyjemnie, ale czasami trzeba zapomnieć o sielance i udać się w stronę lasu, bo piec do centralnego bardzo lubi nasze pięknie ułożone drewno spod okapu i którego ubywa bardzo szybko. Do pozyskiwania drewna wykorzystujemy zjazdy rodzinne, gdzie rodzina ma darmowe ćwiczenia ruchowe na świeżym powietrzu, a nasz lasek przy tym robi się jeszcze ładniejszy... Trochę marudzimy tu w Półkotach na tą zmrożoną biel i może trochę grzeszymy. Przy okazji rezerwacji na sezon wypoczynkowy 2019 rozmawiamy z gośćmi z pozostałych części kraju i wiemy, że już tak biało gdzieś tam nie jest - dziś dla przykładu przyszli goście poinformowali nas, że w Poznaniu jest buro, ponuro i deszczowo, a u nas przy 9 stopniach mrozu i przebłyskującym od czasu do czasu słoneczku, powoli opadających płatkach śniegu jest nawet sympatycznie i przyjemnie, jak tym wróbelkom i sikorkom, które dokarmiamy. Chcielibyśmy nawet aby taka aura się utrzymała na dłużej, bo za chwilę przyjadą wnuki z Warszawy na ferie. Ferie bez śniegu to tak trochę nie ferie... prawda?
Tyle chcielibyśmy rzec o naszej suwalskiej zimie, bo często nasi goście letnią porą pytają - jak sobie tu na biegunie zimna radzimy... Odpowiadamy wtedy mniej więcej podobnie jak w tym poście i zapraszamy chętnych chociaż na chwilę w zimowe odwiedziny - ale o tym mówiliśmy w poprzednim poście....
Pozdrawiamy wszystkich naszych gości, którzy dokonali już letnich rezerwacji i tych którzy poszukują miejsc z takim klimatem jak nasz... Stałych bywalców Słonecznego Stoku prosimy by potwierdzili na początku roku czy coś nie pozmieniało się w terminach wypoczynkowych.
Pozdrawiamy gorąco i serdecznie wszystkich i idziemy podkładać do pieca, bo dzisiejsza noc zapowiada rekrdową mroźność, pogodynka mówi o 21 stopniach poniżej zera...
Marianna i Krzysztof